piątek, 23 grudnia 2011
High Life
Kiedyś uważałam, że bycie dorosłym to coś wspaniałego. W sumie nie jest źle, gdyż czuję, że jestem o wiele piękniejsza, bardziej mądra i radząca sobie z problemami. Zdaję sobie z tego sprawę, że przyciągam wzrok wielu mężczyzn, jednak co mi z tego - kiedy moja nieśmiałość tworzy żelazny mur, którego (chyba) nikt nie jest w stanie przejść czy przeskoczyć. Mam 18 lat i nigdy w życiu nie doświadczyłam bliskości męskich rąk, wyrzeźbionych pleców czy oddechu jego oddechu na szyi i pocałunku na ustach. Zawsze tylko przed kimś uciekam i nie daję nikomu szansy, aby bliżej mnie poznać. Ludzie, mam wrażenie, uważają mnie za panienkę z wysoko zadartym nosem i nie zadającą się z 'plebsem'. Tak nie jest! To jak ludzie mnie postrzegają, wiąże się tylko z tym, że tak chcę ukryć swoje kompleksy i słabości. Mam jednak głęboką nadzieję i zarazem świąteczne życzenie, że na świecie jest ktoś, kto pozna jaka jestem na prawdę i pomoże otworzyć mi się na świat... Ale wracają do mojego pierwszego zdania. Dorosłość to nie jest jednak tzw. high life. Moim ostatnim dosyć trapiącymi problem jest fakt, że kompletnie nie wiem co chcę dalej robić po skończeniu liceum! . . .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz